Co dwa psy to nie jeden, czyli Tesla na wakacjach w hebanowym stadzie

teslatydzienico

Większość z Was kojarzy z pewnością Teslę – czarną labradorkę, bohaterkę bloga DogsPaths.blogspot.com. Ola, właścicielka Tesli, pojechała na drugi koniec Polski na 5 dni na mega ciekawe… (no właśnie, co – będziecie mogli przeczytać wkrótce na Dogs Paths ;) ). I tak od środy do poniedziałku gościliśmy najlepszą psią przyjaciółkę Hebana.

Tesla wraz z Olą i Maćkiem byli u nas już 2 razy, więc mieliśmy okazję obserwować wzajemne zachowania psiaków. Jak dobrze się ze sobą dogadują możecie podejrzeć w jednym ze wcześniejszych wpisów klik!

Pierwszy wieczór Tesli u nas był nieco niespokojny, bo mała rozglądała się za Olą i tuż przed snem nie mogła znaleźć sobie miejsca, wkrótce jednak wcisnęła się pod nasze łóżko w sypialni i tak przespała resztę nocy. A Heban? Otwarte na salon drzwi i obecność suni w domu obudziły w nim instynkt stróżujący i całą noc krążył po domu, patrolując pokoje i obserwując podwórko zza szyby.

Ranek przyniósł nam radosne, podwójne powitanie i przepychanki przy łóżku, bo obydwa psiaki chciały się przywitać jak najwylewniej. Po śniadaniu i porannych harcach na trawie Heban i Tesla musieli niestety zostać sami na kilka godzin, a my ruszyliśmy do pracy. Spokojny zazwyczaj Heban przyłączył się do żalu Tesli i wyjeżdżając żegnały nas odgłosy dwóch smutnych i zawodzących psiaków. Popołudniowe przywitanie było za to równie wylewne jak poranna rozłąka. :) Miałam wrażenie, że będąc we dwójkę, Heban i Tesla prześcigali się w wyrażaniu uczuć…

Czwartek i piątek upływały psiakom głównie na zabawach na podwórku i w domu oraz odpoczynku po wspólnych gonitwach i dusznym, deszczowym powietrzu. Nam zaś te dwa dni zapewniły szpachlowanie i malowanie ściany wkoło drzwi i okna psiego pokoju… :)

 

tydzientesli-1
tydzientesli-1
tydzientesli-1
tydzientesli-1
tydzientesli-1

Sobota przywitała nas pięknym słońcem i chcąc ruszyć się z domu zapakowaliśmy psy do samochodu i ruszyliśmy na zajęcia „Dobrego Psiego Obywatela” prowadzone przez Piotra z Zuzika. Ja ćwiczyłam z Teslą, która bardzo solidnie wykonywała każde ćwiczenie i udało nam się nawet zrobić komendę „zostaw” z omijaniem smakołyku. Heban, jak to Heban, ćwiczył z zapałem dopóki tego zapału nie stracił przez słońce, duchotę i nasze rozproszenie wynikające z inwazji komarów i much, które „żarły nas żywcem”. Powrót z zajęć, choć na zewnątrz było wyjątkowo gorąco, psiakom sprawiał wyjątkową radość ze względu na otwarte okna i możliwość łapania wiatru oraz rozmaitych zapachów. :)

tydzientesli-1
tydzientesli-1

W drodze do domu zatrzymaliśmy się jeszcze w gości u rodziców Łukasza. Psiaki po ogólnych oględzinach nowego terenu zajęły strategiczne miejsce pod stołem i obydwa zasnęły jak kamień po kilku minutach. Po szybkiej drzemce i regeneracji sił zajęły się wspólna zabawą. Kiler – york rodziców Łukasza, mały agresor, z sercem do obrony i walki dużo większym niż jego 5 kilowe ciałko, musiał niestety zostać w innym pokoju.

tydzientesli-1
tydzientesli-1

Ale psiaki ku swojej uciesze, znalazły jego zabawki. :)
tydzientesli-1

Reszta soboty i niedziela tak naprawdę były dosyć leniwe dla mnie, Tesli i Hebana. Łukasz niestety pracował od rana do późnego popołudnia, dlatego nie pojechaliśmy na planowaną imprezę „Rusz z kanapy cztery łapy”, ale z tego co czytam na wszystkich psich blogach, nic nie straciliśmy. :) Trawa, woda w stawiku, widok biegających koni i trochę cienia (i książka – dla mnie) były dla naszej trójki wystarczającą rozrywką tego dnia. :)

tydzientesli-1
tydzientesli-1
tydzientesli-1

tydzientesli-1

tydzientesli-1
tydzientesli-1
tydzientesli-1
tydzientesli-1

Wieczorem, gdy wrócił Łukasz, Heban i Tesla ganiali za patykiem i nawet udało im się nie pokłócić. :)
tydzientesli-1
tydzientesli-1
tydzientesli-1

Co wieczór psiaki padały zmęczone po wspólnej zabawie i znużone gorącem panującym w ciągu dnia – Tesla tuż przy nas, Heban w swoich zwyczajowych „miejscówkach”.

tydzientesli-1
tydzientesli-1
Tesla z początku niezbyt skora do buziaków, przez ostatnie dwa dni sama domagała się pieszczot, przytulania i miziania, co możecie podejrzeć na filmiku. :)

Psiakom tylko raz udało się pokłócić o smakołyki, ale spór został szybko zażegnany, a złośniki szybko się pogodziły. Jeszcze raz muszę wspomnieć, że jesteśmy zaskoczeni tym, na ile Heban pozwala Tesli i jaką ma do niej cierpliwość. Każdy inny pies czy sunia za jedną z „teslowych” zaczepek zostaliby przywołani przez puchatego do porządku a jej wszystko uchodzi bezkarnie. :)

Co do samego charakteru Tesli to mądra, super zsocjalizowana i grzeczna dziewczyna, która kocha wodę, jest bardzo pozytywna i potrafi bawić się w nieco „hebanowy” brutalny sposób a jednocześnie uznaje przywództwo Hebana w niektórych kwestiach. Myślę, że dlatego tak świetnie się ze sobą dogadują. :)

Mimo, że spędziliśmy z małą niecały tydzień, zdążyliśmy się do niej przyzwyczaić i po wczorajszym powrocie do domu było u nas trochę pusto. ;)

Agnieszka

'Moja' - miłośniczka psów, grafik i pasjonat fotografii, największa fanka Hebana :)

17 komentarzy

  1. SlicaR   •  

    Super foty. Gratulacje. Samy 8?

    • Agnieszka   •     Autor

      Ślicznie dziękujemy. :) Dokładnie, sy 8.

  2. Iwona Stepajtis   •  

    świetne zdjęcia :)
    widzę że Tesla bardziej ogładzona niż moj Fadosław, swoją drogą to może jakiś spacer byśmy uskutecznili?

    • Agnieszka   •     Autor

      Hej, dzięki. :)
      Wiesz co Iwona, Heban ostatnio nabrał masy i pewności siebie co razem z okresem dorastania powoduje mocno wybuchową mieszankę wobec wszystkich nieuległych samców. Myślę, że powinniśmy się wstrzymać ze wspólnym spacerem aż Hebanowe hormony trochę się uspokoją…
      Na razie spotykamy się głównie z suniami, bo te mogą małemu nawet wejść na głowę :)

  3. Magda   •  

    Ogród ze stawikiem to musiał być raj dla labradora ;) Za to mój pies pewnie siedziałby non stop przy takim stawie i spijał wodę :P

    • Agnieszka   •     Autor

      Tak, Tesla była przeszczęśliwa :) A Amber musiałby się spieszyć z tym spijaniem bo trochę nam ucieka woda z tego stawiku ;)

  4. gluchy pies   •  

    Przepiękne fotki! To musiał być wyjątkowy tydzień, a Wy sprawdziliście na własnej skórze, jak to jest mieć dwa psy :) Zazdroszczę ogrodu, w którym Heban może sobie biegać (dla mojego głucholca było by to coś wspaniałego).

    • Agnieszka   •     Autor

      Dziękujemy ślicznie :) Dokładnie, dla nas to była niezła lekcja a dla Hebana tydzień beztroskich zabaw i pogoni :D
      Przed przeprowadzką mieszkałam w bloku więc sama strasznie doceniam ten nasz, nieco zachwaszczony ale własny ogród. :)

  5. Ola | Dogs' Paths   •  

    Jeszcze raz BAAAARDZO WAM DZIĘKUJĘ za opiekę nad Teslą! Miała wspaniały wypoczynek podczas mojej obecności i oprócz pożegnania i przywitania, mogłam dla niej w ogóle nie istnieć ;) Zapewniliście jej moc atrakcji. Jeszcze we wtorek dochodziła do siebie, miała ‚psiego kaca’ ;D

    Mamy wielki dług wdzięczności i mam nadzieje, że kiedyś się Wam odwdzięczymy!

    TESLA CAŁUJE MOCNO HEBANA :*

    DZIĘKI!!!

    • Agnieszka   •     Autor

      Nie ma za co, Tesla to bardzo fajna, poukładana sunia i miło widziany u nas gość :) Heban też był nieco zdezorientowany jak zabraliście Teslę a jak już zasnął, odsypiał mocno te wszystkie noce kiedy stróżował i patrolował dom oraz wszystkie hebanowo-teslowe kotłowaniny i pogonie. :D

  6. moniq@1   •  

    Wspaniałe zdjęcia widać, że Heban i Tesla mieli psi raj…

    • Agnieszka   •     Autor

      Cieszę się, że Heban i Tesla tak fajnie się dogadują i rzeczywiście obydwoje się nieźle wybiegali i wybawili :D

  7. piesberek   •  

    oj zazdrościmy – Tesli siedzenia z Hebanem, a Hebanowi towarzystawa Tesli :D Super wpis i fajne fotki :)

    • Agnieszka   •     Autor

      Dzięki :) Zabawne, że Heban podczas pobytu Tesli wszedł w „inny tryb” zachowań niż zawsze, a po jej odjeździe wrócił do starych nawyków :)

  8. Kaśka   •  

    Raaany, miec na co dzień takie dwa wulkany energii… Od razu widac, że parka z nich świetna :)
    Z tego co zauważyłam u nas, to Puzon jest gentelmenem – znajome panie mogą z nim robic praktycznie wszystko: podgryzac, zabierac zabawki, spac w puzonowym koju… Z panami jest już trochę gorzej… :)

    • Agnieszka   •     Autor

      Super, że Puzon do pań jest taki wyrozumiały, a co do panów, to się nie dziwię, co ma sobie chłopak dawać wchodzić na głowę innym samcom ;)

Zostaw komentarz! Lubimy znać Twoje zdanie :)