Walentynki we trójkę / Psiolubny lokal „Przegryź”

przegryzico

Wczorajszy dzień dla wielu osób stał pod znakiem walentynkowego szaleństwa. Mnie zaś czekała zupełnie nieromantyczna wieczorna wizyta u lekarza w centrum. Łukasz kończył tego dnia dość późno pracę i wiedziałam, że po powrocie obydwoje będziemy zbyt zmęczeni na przygotowanie walentykowej kolacji.

– Przyjedziemy do ciebie z Hebanem. – zaproponował Łukasz, a ja zaczęłam się zastanawiać gdzie i czy w ogóle wpuszczą nas gdzieś z psem. Heban nie jest małym pieskiem, którego można schować w torbę i który nie będzie zwracał na siebie zbyt wiele uwagi.

Z pomocą przyszedł mi spis psiolubnych miejsc stworzony przez Zosię na blogu Pies w Warszawie. Skupiłam się na restauracjach i znalazłam lokal na ulicy Mokotowskiej 52 – Przegryź. Nie dość, że są miejscem przyjaznym dla psów to jeszcze mają danie w karcie przeznaczone właśnie dla czworonogów. Wiedzieliśmy, że tego dnia może być tłoczno więc Łukasz zarezerwował stolik.

– Państwo będą z dużym czy małym pieskiem?” – padło po drugiej stronie słuchawki.

– Z dużym. –

– W takim razie przygotujemy stolik na dole, nie na piętrze. –

Super – spodobało mi się, że ktoś pomyślał o nie fatygowaniu dużego psa po schodach. Jak się później przekonaliśmy, ich pokonanie nie było by nawet możliwe dla Hebana…

Po krótkim spacerze po śródmieściu weszliśmy do środka. Lokal w stylu retro, nie za duży, z jednym tylko wolnym stolikiem – naszym. Usadowiając się na miejscu zauważyłam wysokie kręcone schody, których samodzielnie nie pokonałby żaden pies – całe szczęście, że siedzieliśmy na dole.

Przeglądanie menu zaczęłam od ostatniej strony gdzie znajdowała się propozycja dla psów – mix mięsa (kurczak i wołowina, oczywiście bez kości) i warzyw z rosołu. Dla małych (cena 7 zł), średnich (10 zł) i dużych (13 zł) psów. Dla Hebana wzięliśmy największą porcję, dla siebie po zupie i pierogach. Heban był wyjątkowo grzeczny w restauracji, na początku próbował zwiedzić lokal ale kiedy pokazałam mu żeby się położył, po prostu klapnął na posadzkę i zaczął przysypiać. Kiedy kelner przyniósł psie danie Heban nawet nie wstał! I większość posiłku zjadł w takiej właśnie pozycji – „na leniucha”. Kilka osób spojrzało na Hebana i musieli być nieźle rozbawieni bo mały wyglądał jak najbardziej rozpuszczony pies świata. :)

przegryz2

Po obiedzie Heban znów klapnął na podłodze, ignorując przechodzących koło niego innych gości. Dał się nawet pogłaskać za uchem kelnerowi, bez odsuwania głowy jak ma to w zwyczaju.

przegryz4

Podsumowując – atmosfera w Przegryź jest na prawdę miła, da się odczuć, że lokal jest przyjazny psom. Na wstępie dostaliśmy michę z wodą, a Panowie kelnerzy dawali się obwąchać bez przeszkód. Heban załapał się nawet na głaskanie. :) Nasze pierogi były przepyszne, a małemu ewidentnie smakowało jego danie i nie miał żadnych sensacji żołądkowych na drugi dzień.

 przegryz1przegryz3

Polecamy!


Wyświetl większą mapę

Ps. Nasz szalony i energetyczny Heban już któryś raz pokazał, że potrafi się zachowywać spokojnie, rozważnie i przyjaźnie, i że możemy go zabrać ze sobą praktycznie wszędzie. Jestem z niego dumna. :D

Agnieszka

'Moja' - miłośniczka psów, grafik i pasjonat fotografii, największa fanka Hebana :)

8 komentarzy

  1. kadr   •  

    Polecam również Vapiano – w sumie nową, włoską sieciówkę, która jest nader popularna w innych krajach w Europie. Dość oryginalny lokal. :) Tam również można przyjść z psiakiem.

    • Agnieszka   •     Autor

      Dziękujemy za namiar, z chęcią odwiedzimy kolejną psiolubną restaurację. I wielki plus dla Vapiano za goszczenie czworonożnych gości. ;)

  2. Evela   •  

    Fajna sprawa z tą restauracją :) U nas na śląsku ciężko o miejsce gdzie można wejść z psem, niestety :(

    Wszystkiego dobrego życzę!

    • Agnieszka   •     Autor

      Fajnie by było, gdyby ludzie zmienili podejście. Szkoda, że wielu właścicieli uważa psy za ‚intruza’ i nie życzy sobie u siebie czworonożnych gości. :/

  3. enka   •  

    Ceni się takie miejsca, szczególnie w przypadku psich maniaków :P Fajnie, że takich miejsc jest coraz więcej, przynajmniej w dużych miastach ludzie otwierają się na psiaki.

    • Agnieszka   •     Autor

      Pamiętam jak pisałaś, że u Was ciężko o psiolubne miejsca. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni i ludzie się bardziej otworzą na psich gości! Ale i u nas często spotykamy się ze spojrzeniem typu ‚chyba żartujecie’ kiedy zbliżamy się do wejść niektórych lokali, albo ‚ten piesek jest za duży, przykro mi’. I już tam po prostu nie wracamy. :)

  4. Magda   •  

    Świetna sprawa :) Nasz Amber w restauracji jest spokojny, ale trochę zdenerwowany. Podchodzi co chwilę i błagalnym wzrokiem prosi, żebyśmy już poszli. Na szczęście smakołykami można go trochę odstresować i wtedy jest ok. Niedawno byliśmy w kawiarni z psem Berkiem i był dość wyluzowany, choć chłopaki czasem muszą sobie swoje sprawy wyjaśnić i bywają sprzeczki :) My niestety mamy jeszcze taki problem, że choroba Ambera wymaga częstego wychodzenia z restauracji czy kawiarni na siku. Dlatego w takich miejscach bywamy rzadko.

    • Agnieszka   •     Autor

      Magda nie dziwię się, że Amber może być poddenerwowany, w takich miejscach dużo się dzieje, non stop ktoś przechodzi, ktoś mówi podniesionym tonem, panuje ogólne zamieszanie więc i psu ciężko się skupić i odprężyć. (Heban na początku nie mógł się skupić przy innych ludziach i w obcych miejscach, rozrabiał, chciał wychodzić i nawet zdarzyło mu się zsiusiać (przezornie wzięłam wtedy jedną z jego szczenięcych mat na siusiu i z szybkością błyskawicy wylądowała we właściwym miejscu o właściwym czasie :) ). Teraz jest niesamowicie spokojny i wyluzowany, nadal mnie tym zaskakuje.)
      Tym bardziej podziwiam, że wybrałyście się z Ewą i psotnikami do kawiarni ;) Fajnie, że chłopaki się dobrze dogadują mimo małych sprzeczek – w końcu to dwaj dorastający młodzieńcy nie ma się co dziwić. :)

Zostaw komentarz! Lubimy znać Twoje zdanie :)