Test: Chuckit! Pocket Ball Launcher i Amphibious Gator

testchuckitico2

Kolejny weekend będzie i dla nas, i dla Hebana dość burzliwy i zapracowany dlatego ten – staraliśmy się wykorzystać jak najlepiej, poświęcając go puchatemu. Sobotę spędziliśmy na długim spacerze po lesie, niedzielę zaś nad Zegrzyńskim Jeziorem. Dzięki ekipie Toys4Dogs mieliśmy okazję, podczas naszych wypadów, przetestować dwie zabawki firmy Chuckit!:

1. Pocket Ball Launcher – 30 cm wyrzutnię do piłek w rozmiarze M (czyli standardowym rozmiarze większości piłek tenisowych ok. 6 cm średnicy)

2. Amphibious Gator – wodny „aport” na bazie piłki unoszący się na wodzie jak „wańka-wstańka”, rozmiar M :)

Heban jest dosyć wymagającym i nieco destrukcyjnym testerem a zabawki przetestowaliśmy w terenie, w całkiem trudnych warunkach. Jeśli jesteście ciekawi jak się sprawdziły, zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z testów i naszej oceny zabawek. :)

 

Zacznijmy od Pocket Ball Launcher‚a:

testchuckit1_0

Z podobną wyrzutnią miałam do czynienia przy kompletowaniu hebanowego zestawu konkursowego ale nigdy nie miałam okazji takiej wyrzutni wypróbować. Zawsze nasuwało mi się pytanie, „ok ale do czego taka wyrzutnia tak naprawdę służy, czy nie lepiej wziąć samą piłkę?”. Kiedy pakowałam Pocket Ball Launcher’a na nasz leśny spacer, zdałam sobie sprawę, że tak na prawdę do lasu rzadko braliśmy ze sobą piłki, głównie ze względu na jakieś mniejsze zainteresowanie puchatego nimi na spacerze a także wszechobecny piach i hebanową ślinę. W lesie najczęściej wybieraliśmy jako zabawę gonitwę za patykami ale dwukrotnie skończyło się to rozciętą faflą czy dziąsłem, dlatego bezpieczna alternatywa wydawała się dla nas super. Tylko czy Heban zainteresuje się piłką?
testchuckit2_0
testchuckit3_0
testchuckit4_0

i poszłoooooooooo…. No dobra, mój pierwszy rzut był nieco pokraczny :) ale Heban wystrzelił za piłką po wydmie i zleciał upuszczając ją pod moimi nogami w geście „dawaj jeszcze raz”. Super :)

testchuckit8_0

Za drugim razem udało mi się posłać piłkę prawie na samą górę wydmy, rzeczywiście mimo, że jest to mała wyrzutnia (tzw. pocket) pozwala zwiększyć zasięg rzutu bez nadwyrężania ręki. Pierwszy plus. :) Miałam też wrażenie, że piłka rzucana z wyrzutni jakoś bardziej zainteresowała Hebana niż sama piłka.

testchuckit9_0testchuckit10_0

Ponieważ nasza część lasu i polany obfituje w piach, w połączeniu z hebanową śliną piłka po kilku rzutach wyglądała tak:

testchuckit11_0testchuckit7_0

I drugi plus Launcher dostaje właśnie za możliwość podniesienia piłki „łapką”, zamiast naszą łapką :) tym bardziej że puchaty naprawdę nieźle się ślini podczas wysiłku.
testchuckit5_0
testchuckit6_0

Po jakimś czasie słońce zaczęło mocno przyświecać więc przenieśliśmy się do lasu, gdzie tym razem rzucał Łukasz: :)

Nasza ocena Pocket Ball Launcher‚a:

+ zwiększa zasięg rzutu bez nadwyrężania ręki

+ 30 cm wyrzutnia jest w miarę poręczna, można ja łatwo spakować do plecaka

+ pozwala na podnoszenie piłki bez brudzenia rąk

+ (w przypadku Hebana) wyrzutnia zwiększyła atrakcyjność rzucanej piłki

– szkoda że w zestawie jest tylko jedna piłka (Heban ma tendencję do niszczenia ich w ekspresowym tempie) ale…

+ do wyrzutni w rozmiarze M wsadzicie praktycznie każdą piłkę tenisową :)

…ale nie tylko tenisową. Już wcześniej oglądałam produkty Chuckit! i spodobało mi się to, że produkują różne piłko-gadżety, które można bez problemu dopasować do wyrzutni, na przykład takie.

 

Do Launchera pasuje także kolejna testowana przez nas zabawka Amphibious Gator:

testchuckit12_0

Na pierwszy rzut oka spodobał mi  kształt zabawki, która wygląda jak mały aligator :) Samo jej działanie tez jest pomysłowe, bo górna nylonowa część unosi się na wodzie jak „wańka-wstańka” dzięki spodniej gumowej piłce.
testchuckit13_0
testchuckit14_0

W niedzielę nad jeziorem był dosyć silny wiatr i fale, ale Gator zdał egzamin bo był widoczny, nawet z pewnej odległości i nie dał się zatopić falom.
testchuckit15_0

Heban podchwycił zabawę i chętnie aportował krokodyla. :)
testchuckit16_0
testchuckit17_0
testchuckit18_0
testchuckit19_0
testchuckit20_0
testchuckit21_0
testchuckit22_0
testchuckit23_0
testchuckit24_0

 

Rzucisz jeszcze raz? ;)
testchuckit25_0

Nasza ocena Amphibious Gator’a:

+ ciekawa konstrukcja, dobrze unosi się na wodzie

+ jaskrawy kolor sprawia, że krokodylek jest widoczny nawet z pewnej odległości

+ i ważny plus za wytrzymały materiał i porządne wykonanie, zabawka nie rozleci się po kilku zabawach w wodzie

 

Podsumowanie:

Testowane przez nas produkty Chuckit! zostały wykonane solidnie i z pomysłem – przy psie z tendencją do niszczenia i rozgryzania zabawek jak Heban to duży atut.

Co do samego testowania to mieliśmy niezłą zabawę, Heban szczególnie :) Dziękujemy Toys4Dogs i polecamy Wam zajrzenie na stronę ich sklepu, gdzie znajdziecie te oraz inne produkty dobrych firm:

baner_t4d_300h

 

Wpis zawiera lokowanie produktu. :)

Agnieszka

'Moja' - miłośniczka psów, grafik i pasjonat fotografii, największa fanka Hebana :)

13 komentarzy

  1. Nicole i Wako   •  

    Hej! Super blog! Świtne zabawki, zastanawiam się nad tą „łyżką” do piłki. Będę tu zaglądać wcześniej i zapraszam do siebie: wako.cba.pl ;konkursy, informacje o psach, oceny blogów i wiele więcej :) Pozdrówcie psiaka! :* Nicole i Wakuś

    • Agnieszka   •     Autor

      Pozdrawiamy i zaraz do Was zajrzymy ;)

  2. Kaśka   •  

    Już wiem, dlaczego mówicie na Hebana „PUCHATY”. Na mokrych fotkach, trochę mu jakby tego puchu ubyło :)
    Wyrzutnią mnie zainteresowaliście, bo moje zdolności do rzutu są mizerne, a Puzon zdecydowanie zbyt szybko przynosi piłkę po moim rzucie… No i też te piłki wiecznie śliną ociekające :D
    Ciekawa relacja :)

    • Agnieszka   •     Autor

      Puchaty to Heban jest najbardziej jak zaczyna wysychać, włosy zaczynają mu się kręcić a podszerstek puchnie i ze szczuplaka nagle robi się „lew” ;)

      A o wyrzutni sama do tej pory nie myślałam, dopóki jej na „hebanowej skórze” nie wypróbowałam :D

  3. Kasia i Thugo   •  

    Hej, gratuluję, jak zwykle super fotki :) Uchylicie rąbka tajemnicy i zdradzicie, gdzie konkretnie byliście nad Zegrzem? Jest tam może gdzieś psia plaża? Buziaki od Kasi i mizianki od Thugo :)

    • Agnieszka   •     Autor

      Kasia my z Hebanem zawsze jeździmy do Portu Nieporęt (mapka: http://goo.gl/maps/EPskm).

      Nie ma tam typowej plaży, raczej trawiasty brzeg. Czasem jest sporo ludzi ale mało kto się tam kąpie, więc po prostu wchodzimy z puchatym do wody i tam go puszczamy a przy wyjściu na brzeg podpinamy linkę. Osobiście lubię tą część Zegrza, bo zawsze jest gdzie zaparkować (parking płatny 10 zł) i po zejściu do wody, przez długi czas jest względnie płytko, dla Hebana idealnie, bo dopiero się uczy pływać.

      Jeszcze nigdy się nie zapuściliśmy do Promenady ale na blogu Nuci możesz obczaić opis tamtejszej plaży:
      http://nuciaczek.wordpress.com/2013/06/03/3-plus-pies-zalew-zegrzynski-promenada/

      Dla Was również buziaki ;)

  4. Natalia   •  

    Bardzo fajne wydają się te zabawki, zarówno krokodyl jak i wyrzutnia – przydałaby nam się taka, bo ja zanim rzucę, to Gina już jest z piłką z powrotem ;).

    • Agnieszka   •     Autor

      Mi też się spodobało to, że piłka leci znacznie dalej niż z rzutu ręką, jestem ciekawa jak daleko lecą piłki z tej 66 cm wyrzutni… :)

  5. Ola | Dogs' Paths   •  

    Kiedyś miałam okazje testować podobną wyrzutnie i rzeczywiście, pozwala na dużo dalszy rzut i podnoszenie jest zdecydowanym plusem! :)

    Krokodylek wygląda bardzo fajnie!

    Heban fantastycznie aportuję i tym samym zawstydza Teslę ;)

    • Heban   •  

      Bo widzisz Ola, Tesla musi częściej ze mną pływać :)
      A krokodyl jest super do aportu ;)

  6. domi i Hela   •  

    Mieliśmy kiedyś taką wyrzutnię ale Helcia raz ją dorwała i było po wyrzutni..:) Ale generalne fajna sprawa! Choć bardziej mi się podoba krokodylek..Tylko, że Helcia pływa głównie w rzece i boję się, że któregoś razu coś innego ją zainteresuje i aport sobie popłynie..:)
    A Heban jest prze prze prze cudny, zakochałam się. :)

    • Agnieszka   •     Autor

      :) My naszą schowaliśmy przed Hebanem bo było by to samo ;)
      W rzece rzeczywiście jest trochę inaczej niż np. w jeziorze, właśnie ze względu na prąd. Ja bym się na razie nie zdecydowała na hebanowe kąpiele w rzece bo puchaty się dopiero uczy pływać. :)
      Nam też się wcześniej zdarzało, że Heban porzucał aport np. na rzecz kijka ale ostatnio klikaliśmy z nim trochę na aport „na ziemi” i podziałało też na wodne pogonie :)
      Dziękuję za miłe słowa, przekażę Hebanowi ;)

Zostaw komentarz! Lubimy znać Twoje zdanie :)