Czym się różni kość cielęca od bomby atomowej?

lukaspost1
lukaspost1

Źródło: http://www.astronet.ru

Niczym. Przekonałem się o tym w środę, kiedy to Agnieszka w zmowie z Hebanem zafundowała mi ciekawy poranek :)

A historia zaczyna się tak.

Agnieszka wstała rano i zaczęła szykować się do pracy, dla Hebana oznaczało to czas na poranne siku, po którym zawsze szybko wraca do domu, żeby z Panią stosownie się pożegnać a mnie solidnie dobudzić. Pierwsze mu się udało a drugie nie, w związku z tym jak tylko Agnieszka wyszła z domu zarządziłem „dosypianie”. Heban wielce niezadowolony, leżąc na podłodze w sypialni skutecznie irytował mnie popiskiwaniem co miało oznaczać chęć spędzenia poranka na podwórku.

Nie wytrzymałem i po kilku minutach pozwoliłem mu samotnie hasać i kopać doły do momentu kiedy solidnie się wyśpię. Oddałem się drzemce i dopiero po godzinie lekko zdziwiony, że Heban nie dobija się do drzwi poszedłem zjeść śniadanie. I tu pierwszy szok. Gdzie jest kupione wczoraj Toffifi? W szafce na łakocie nie ma, w lodówce nie ma, w żadnym miejscu gdzie można coś schować „na szybko” – nie ma. Telefon do Agnieszki, ona twierdzi, że to dla mojego dobra, bo rzekomo jestem uczulony na orzeszki. Super. A tak w ogóle to gdzie jest Heban przecież zawsze po pół godziny domagał się, żeby go wpuścić z powrotem? Ha, siedzi dumnie na tarasie i patrzy kontemplacyjnie w dal a w pysku ma….. kość cielęcą, którą schował na podwórku tak, że od dwu dni nie mogliśmy jej znaleźć. Otworzyłem drzwi na balkon, zawołałem go a on salwował się ucieczką „za dom”. Pomyślałem, że nie będę go gonił tylko podejrzę go przez okno i odkryję głęboko skrywaną tajemnicę. Udało się, widzę jak Heban podbiega do krzaka, wykopuje głęboką dziurę, wrzuca kość, zakopuje dziurę nosem i co najśmieszniejsze wyklepuje nosem teren, tak żeby nikt nie zorientował się, że to właśnie jest miejsce skrywające najcenniejszy skarb naszego psa.

Po zakończeniu operacji wrócił do domu w takim stopniu pokryty błotem, że musiałem pozbyć go jego cennych zapachów zbieranych przez kilka miesięcy. W trakcie mycia zastanawiałem się czy lepiej pokazać mu jak wykopuję kość i wyrzucam ją za ogrodzenie co grozić mogło utratą zaufania czy wykopać ją po cichu  i narazić się na przekopanie ogródka. Swoją drogą nasz ogród jest i tak przekopany na tyle, że każdy złodziej po przeskoczeniu przez płot zanim dotarłby do domu połamałby sobie obydwie nogi o dziury po Hebanie. W każdym bądź razie wybrałem opcję nr dwa. Wyszedłem z domy, wziąłem łopatę, przekopałem ziemię pod krzakiem i wiecie co…. nie było jej tam. Na podwórku jest już kilkadziesiąt dziur, ta kość spędziła w większości z nich co najmniej kilkadziesiąt minut. Heban zmienia jej miejsce co jakiś czas, żeby nikt jej nie namierzył. Tutaj przypominają mi się czasy dzieciństwa kiedy mieszkałem w Wesołej niedaleko poligonu wojskowego i co chwilę widziałem jak bomba atomowa jeździ w kółko po okolicy w eskorcie wojska, żeby wróg nie mógł jej zlokalizować. Widzicie podobieństwo? Wyobraźcie sobie jeszcze jak wygląda dzisiaj nasze podwórko….

Poddałem się, nie będę już walczył z psią naturą a tym samym nawet nie będę próbował jej przechytrzyć…

Łukasz

'Mój' - głos rozsądku w naszej hebanowej trójce, fotograf hobbysta, prawnik, opiekun małego-dużego psotnika Hebana

4 komentarze

  1. pieswwarszawie   •  

    Rany, jakie to sprytne bydle! Niesamowite! Jestem pełna podziwu dla intelektu Hebana. Hehehe, i historia bomby atomowej świetna :D

    • Agnieszka   •  

      Heban to spryciarz jakich mało, szkoda że czasem to jego kombinowanie schodzi na złe tory :)

  2. enka   •  

    Słodki jest ten Wasz Heban.. Nieźle pańcia w bambuko robi :P Jestem ciekawa czy i kiedy znajdziecie ten jego skarb :)
    Pozdrawiam

    • Heban   •  

      Skarbu nie znajdą nigdy, bo co jakiś czas go przenoszę – obym tylko kiedyś nie zapomniał gdzie jest tym razem… ;)

Zostaw komentarz! Lubimy znać Twoje zdanie :)