Klik!

198

Ostatni tydzień i weekend był u nas równie pracowity co poprzedni :) Moi mówią, że jestem coraz sprytniejszy ale żebym wyrósł na mądrego i zrównoważonego psa muszę wciąż nad sobą pracować – właściwie, jak mawia Moja, to do pracy musimy przyłożyć się wszyscy. Bo za mądrym psem powinien stać mądry opiekun, dlatego na szkoleniu tak naprawdę uczą się Moi, żeby wiedzieli jak ze mną pracować w domu. Żaden, nawet najmądrzejszy psiak nie załapie po jednym ćwiczeniu o co Ci dokładnie chodzi. Wszystko wymaga czasu i Moi już dawno przestali wierzyć w cuda rodem z „Zaklinacza psów”, kiedy to Cezar rzekomo w ciągu godziny, dwóch naprawia wszystkie błędy w psim wychowaniu lub przekazuje psu dokładnie czego od niego wymaga. To tylko telewizja, a same metody Milana rzadko kiedy przypadają do gustu osobom, które pracują z psami pozytywną metodą.

Kiedy Moi zaczęli się interesować szkoleniem psów, poznali kliker. Większość z Was na pewno zna ideę klikera, a dla tych którzy nie do końca zaznajomili się z tematem polecam zajrzenie tutaj lub zapytanie wujka Googla. :) Stosujemy go w naszych codziennych ćwiczeniach i wiecie co – to naprawdę działa. Kiedy Moi wyjmują woreczek ze smakami i kliker wiem, że zaczynamy ćwiczenia i zaczynam się na nich skupiać (tak naprawdę na razie skupiam się głównie na smakołykach i cały czas kombinuję jak zwędzić Moim ten pachnący woreczek smakowitości :D) a wprowadzony wcześniej znak „klik” daje mi znać co dokładnie robię dobrze, tak że nie muszę się niczego domyślać. Mamy ten zwykły klasyczny kliker, te nowe jakoś nie przypadły Moim do gustu.

Co do naszych ćwiczeń – są rzeczy, które łapię w mig i potrafię kombinować po swojemu ale jest kilka tematów, które musimy jeszcze przedyskutować z Moimi.

Po pierwsze – siusianie w domu. Ostatnio robię wielkie postępy jeśli chodzi o załatwianie potrzeb na dworze ale czasem jeszcze zdarza mi się zostawić Moim mokrą niespodziankę – ale za to zostawiam ją na środku salonu, żeby się zbytnio nie trudzili szukaniem, więc chyba jest ok? ;) Na początku Moi zostawiali mi „siusiochłonne” maty…

… ale ostatnio zaczęły znikać i jak mnie najdzie potrzeba zaczynam się kręcić i lecieć w stronę tarasu – wtedy Moi szybko otwierają drzwi a po skończonej robocie dostaję smakołyka. Hej! to mi się chyba opłaca ;)

Po drugie uwielbiam skakać na Moich kiedy wracają z pracy – dla mnie kilka godzin to wieczność i MUSZĘ się porządnie przywitać, a to że ważę już 20 kilo, zęby mam ostre jak szpilki a ich ubrania tak łatwo się psują to już na prawdę nie moja wina! Powoli uczę się dobrych manier przy powitaniach ale mam dopiero 4 miesiące i trudno mi zapanować nad moim wulkanem emocji. :)

Trzecia sprawa to pazury i uszy. Kocham Moich i kocham drapanie za uchem więc kiedy zaglądają mi do uszu – akceptuję to, ale pazury… nienawidzę obcinania pazurów i żadna siła nie przekona mnie żebym siedział spokojnie jak majstrują mi przy łapach! Żadna! … no chociaż ostatnio zaczęli czarować mnie smakołykami schowanymi w ręce … nie powiem żebym nie był zainteresowany i nawet nie było tak źle :) Może kiedyś się przekonam?

Właśnie nad ostatnimi dwiema kwestiami pracowaliśmy w sobotę na szkoleniu z Zuzikiem. Ale jakie miałem towarzystwo do ćwiczeń! Pracowaliśmy razem z Jenifer, która pokazywała mi, że to nic strasznego kiedy ktoś zagląda Ci w uszy czy dotyka łap – smakołyk i klik były w tym przypadku doskonałą motywacją. :) Były tez powitania i muszę przyznać, że całkiem nieźle nam to wychodziło – tylko w domu ciężko mi to tak ładnie powtórzyć. ;)

Aj! ale się dzisiaj rozpisałem :) już kończę moje przemyślenia a Wy obejrzyjcie foty ze szkolenia:

A po szkoleniu poszliśmy na dłuuuuugi spacer po lesie :)

Heban

Hovawart, kombinator, wielbiciel smaczków wątrobianych, porywacz skarpetek i niszczyciel wszystkiego czego teoretycznie nie da się zniszczyć, wykorzystujący swoją nieprzeciętną inteligencję głównie w niecnych celach :)

2 komentarze

  1. piesberek   •  

    Oj Berek tez uwielbiał swoje siuśki :/…. Sikal na gazetę a potem jak tylko zaczynałam sprzatać to od razu biegł i ja łapał. Szybko jednak chłopak sie nauczył muszę przyznać. Wlaściwie jak tylko zaczęło byc czuć psie siuśki to on zaraz wyjechał z nimi na dwór. Oczywiście wypadki w domu zdarzały sie ale może ze dwa razy. Pod tym względem Berek jest niesamowity.
    Gryzienie …eh – rękaw mojego ulubionego swetra został przedziurawiony. Gryzł ale go oduczylismy. Teraz tylko bierze ręce do pyska w zabawie ale nie gryzie. Chyba tak nie powinno byc ale nie wiem…chyba to nasza edkacyjna Berkowa porażka :( I niestety zdarza mu sie skoczyć na człowieka czego ja nie znosze :( Sugeruje odwracanie sie od psa i ignorowanie jak skacze (pewnie o tym wiecie) – to działa.
    Niestety berek jest w wieku kiedy testuje nas i daje nam popalic. zaczelismy sie zastanawiac nad następnym szkoleniem i znow zaczynamy z nim intensywnie pracowac bo mysle ze ma braki :(:( Trzymam kciuki za Was i super Heban ma z Wami :D:D !!
    Pozdrawiam

    • Heban   •     Autor

      „Teraz tylko bierze ręce do pyska w zabawie ale nie gryzie.” U nas to samo

      „Sugeruje odwracanie sie od psa i ignorowanie jak skacze (pewnie o tym wiecie)”
      Heban ma swój sposób na nasze ignorowanie go – skacze, łapie za pierwszy lepszy wystający kawałek materiału i opada robiąc ogromne dziury w ubraniu, 20 kilo + ostre jak brzytwa mleczaki robią swoje :/ – Aga

Zostaw komentarz! Lubimy znać Twoje zdanie :)