Wiosna, wreszcie!

kwfeico

Utęskniona, wyczekiwana – przynajmniej przez nas, bo Hebanowi śnieg wcale nie przeszkadzał. Wręcz przeciwnie, szaleństwa na podwórku na białej pierzynce to jedno z ulubionych zimowych zajęć Hebana. A na śniegu to i po kości cielęcej można się łatwo ‚powycierać’… Wraz z wiosną nadszedł również czas roztopów i błota oraz czarnych śladów hebanowych łapek na naszym wszechobecnym, zupełnie nieroztropnie wybranym białym gresie. A Heban uwielbia krążyć na podwórko i z powrotem do domu do kilkudziesięciu razy dziennie… „No cóż, chcieliście mieć psa – to macie” usłyszałam ostatnio od znajomej, ale błotne łapki to akurat najmniejszy słodki kłopot jaki przyszło nam dostać w pakiecie z puchatym. ;)

Niestety jak już pisałam jakiś czas temu, Hebana czeka zabieg usunięcia grudek z trzeciej powieki. Tabletki i krople nie dały rady hebanowemu zapaleniu dlatego jak tylko dostaniemy wyniki badania krwi małego będziemy się zapisywać do dr Garncarza. Jak poszło dam znać już po wszystkim.

Sezon na kleszcze udało nam się odczuć na własnej skórze, bo wczoraj Łukasz zdejmował z Hebana paskudnego pasażera na gapę, który na szczęście nie zdążył się przedrzeć przez sierść puchatego. (Heban godzinę wcześniej buszował po leśnych krzaczorach…) Lidka od Gorana pytała mnie wczoraj jaki produkt na kleszcze stosujemy. Od samego początku korzystamy z Fiprex’a w tubce. Kupiliśmy spory zapas kiedy Heban był jeszcze mały i właśnie wykańczamy rozmiar M, aplikując dwie tubki przeznaczone dla psów 10-20 kg. Czy jest dobry? Myślę, że na razie się sprawdza bo oprócz jednego kleszcza do tej pory nie mieliśmy żadnych problemów. I osobiście bardziej mnie przekonuje preparat w roztworze niż obroża. A Wy co myślicie o Fiprex’ie?

Czy może warto wypróbować Advantix?

Źródło: e-petshop.pl

 

Co do kleszczy to niestety w lesie się od nich roi, ale złamalibyśmy Hebanowi serce gdyby ominął go choć jeden wypad do ulubionego lasu. Po spacerze zawsze macamy małego i we dwójkę sprawdzamy czy ani Heban, ani my nie przynieśliśmy do domu pasożyta.

A propos lasu, na wczorajszym spacerze pogoda nas rozpieszczała i mieliśmy świetną okazję na wypróbowanie nowego obiektywu, tak zwanego ‚rybiego oka’. Jak Wam się podoba taka perspektywa? :)
kwfe4
kwfe5
kwfe6
kwfe7
kwfe8
kwfe9
kwfe10
kwfe11
kwfe12
kwfe13
kwfe15
kwfe1_0
kwfe2
kwfe3

Agnieszka

'Moja' - miłośniczka psów, grafik i pasjonat fotografii, największa fanka Hebana :)

19 komentarzy

  1. Lidka i Goran   •  

    Rozmawiałam wczoraj z personelem pewnej kliniki w moim mieście.Doktor powiedział,że w różnych rejonach kraju sprawdzają się różne środki na kleszcze(bo jest ich wiele odmian czy czegoś tam).Bywa,że te,które działają np. w moim rejonie,nie działają już np.nad morzem(na tego samego psa).Zarówno o Advantixie i Fiprexie mówił dobrze.Dowiedziałam się jednak ,że „hitem” w moim mieście od kilku lat jest podobno obroża firmy Bayer „Foresto” (7-8 miesięczny okres ochrony).Jest więc chyba nad czym myśleć…

    Agnieszko,dziękuję za wszystkie Twoje cenne rady i doświadczenie,którym się dzielisz:)
    Zdjęcia są przecudne!Z każdego z nich aż bije radośc z wiosny:)pozdrawiam serdecznie

    • Agnieszka   •     Autor

      Dzięki Lidia za informację, dobrze wiedzieć, że tak naprawdę środek najlepiej dostosować do otoczenia i samego psa :) Zaciekawiłaś mnie tym 7 miesięcznym okresem ochronnym w Foresto.

      Co do rad, dziękuję Ci za miłe słowa. :)

  2. Ewa Sosnowska   •  

    U nas Fiprex się nie sprawdził zupełnie niestety, na początku działał, a potem Duffel złapał babeszjozę :( Obecnie używamy obroży Foresto i kropelek Frypryst lub Ektopar. Taki zestaw całkiem dobrze działa. Duffo jest jasny, więc też dużo łatwiej na nim zobaczyć te paskudy.

    W ciągu dnia, gdy świeci słońce,to Duffel też zachowuje się jak nieżywy, chociaż jest tylko około 20 stopni… odżywa wieczorami. Boję się co będzie latem ;)

    • Agnieszka   •     Autor

      Rzeczywiście masz Ewa z Duffo ciut lepiej bo na jasnym lepiej te cholerstwa widać. Jestem ciekawa czy na każdym psiaku te środki reagują inaczej…

      • Ewa Sosnowska   •  

        Myślę, że reakcja organizmu na dany środek to właśnie kwestia osobnicza, więc trudno mówić o najlepszych środkach, bo to, co super działa u jednego psa, u drugiego może się zupełnie nie sprawdzić…

      • Magda   •  

        Wydaje mi się, że też trzeba pilnować, aby spryskać psa odpowiednią ilością środka, może np. czasem kleszcz się pojawi głębiej przy skórze, bo za małą ilość zaaplikowaliśmy.

        • Ewa Sosnowska   •  

          W przypadku preparatów typu spot-on chyba nie ma z tym problemu, bo trzeba zawsze całą tubkę wycisnąć na skórę psa ;) Kłopot może być z aplikacją tych w sprayu, bo tutaj faktycznie cieżko zawsze podać taką samą dawkę.

  3. Kaśka   •  

    My swego czasu stosowaliśmy Frontline i było ok, do Fiprex’a się nie przekonałam – znalazłam wtedy wbitego ale martwego kleszczołaka… :/ Aktualnie mamy obrożę i stwierdzam, że jest rewelacyjna :)
    A zdjęcia – jak zawsze zresztą – cudowne.

    • Agnieszka   •     Autor

      Szkoda, że nie ma jakiegoś zestawienia / testu tych wszystkich preparatów…

      • Kaśka   •  

        My już trochę na sobie potestowaliśmy (szerzej opisane u nas) :)
        Poza tym po ostatnim kopaniu w necie w tym temacie okazuje się, że ten sam specyfik zupełnie inaczej działa na różne psiaki. Przykładowo Fiprex, który u Was sprawdza się znakomicie u nas odpadł w przedbiegach…

  4. piesberek   •  

    Ostatnio jak było ponad 20stopni Berek był niezywy … A przeciez pwietrze nie jest gorące i inaczej czuc teraz 24 stopnie niz n w lipcu. Jednak stwierdzilam że musze pamietac, zawsze i wszedzie, ze mam psa dlugowlosego, czarnego i nie serwowac mu dlugich spacerow jak jest cieplo. Teraz nawet jak idzie bawic sie z kumplem pod domem to mamy wode dla niego. Cos mi sie w ogole wydaje ze Berek kiepsko znosi goracą temperaturę i moze ma to zwiazek tez z jego jazdą autobusem….
    A kleszcze to masakra. Brzydze sie tego jak nie wiem.

    • Agnieszka   •     Autor

      Berkowe futro i jego kolor na pewno jeszcze wzmagają odczuwanie gorąca. Trzeba rzeczywiście uważać, bo nasze psy mam wrażenie łatwo się przegrzewają.

  5. Evela   •  

    ojj niestety te potwory już atakują… moje stado zabezpieczam obrożami. Kiltixem jestem zachwycona od kilku lat i póki co mnie nie zawiódł.
    Cudowne zdjęcia!!!!!!

    • Agnieszka   •     Autor

      O z Kiltixem jeszcze się nie spotkałam, czyli obroże jednak nie są takie złe :)

  6. Magda   •  

    Ja również skrapiam psa Fiprexem (w sprayu) i jestem zadowolona. Choć czasem znajdę kleszcza łażącego na wierzchu, to jednak weterynarz zapewniał, że dopóki kleszcz nie jest wbity, to preparat działa (dziś np. znalazłam kleszcza już nieżywego).

    Bardzo fajne zdjęcia, mogę zapytać jakim sprzętem pstrykasz? :)

    • Agnieszka   •     Autor

      Magda super, że piszesz o tym wecie bo zaczęłam się zastanawiać czy Fiprex jest wystarczająco mocny przez tego ‚wędrowniczka’ po sierści. :)

      Jeśli chodzi o sprzęt to mamy Canon’a 550D (marzy nam się kiedyś pełna klatka ale 550 też daje radę :) ), a fisheye to Samyang 8 mm f/3.5 (manualny AF i trochę zabawy z jasnością ale generalnie zajebiste szkło) :D

      • Magda   •  

        Dzięki za odpowiedź, rzeczywiście zdjęcia wychodzą świetne :)

  7. Ola | Dogs' Paths   •  

    Ja u Tesli też stosuję fripex i jak na razie mogę powiedzieć, że się sprawdza, choć nie wiem czy to zasługa preparatu czy grubej, gęstej sierści Tesli. Niestety oprócz zalety ‚pancerza’ utrudnia ona również oględziny. Jedyne jakie u Tesli znalazłam to były na brzuchu gdzie widać skórę.

    Co do pory roku mamy dokładnie tak samo, są plusy i minusy zarówno zimy jak i lata. Tesla zimę uwielbia, ponieważ jest chłodno i można pływać w zaspach, za to lato to sezon kąpieli w rzekach i stawach, co Tesla uwielbia! Niestety powyżej 20 stopni na plusie Tesla zaczyna ziajać i mam wrażenie, że się meczy na spacerze. Czekam, aż się zaaklimatyzuje.

    Świetne zdjęcia!!! :)

    • Agnieszka   •     Autor

      Dzięki :D
      A propos kleszczy, ten u Hebana tez miałam wrażenie, że się nie mógł przedrzeć przez futro. U niego również słabo widać czy coś łazi czy nie, dlatego czasem go przeczesuję po leśnym spacerze.
      Co do temperatury, to już widzę, że Heban nie czuje się za dobrze przy 20’+, będziemy musieli wybierać wczesne poranki albo wieczory na dłuższe spacery w lato.

Zostaw komentarz! Lubimy znać Twoje zdanie :)